Dzień szósty – dzień wody.

A szóstego dnia Wszechświat zesłał wodę z powietrza i ziemi

Kolejnego dnia dotarłem nad Dettifoss. Kiedy już idąc nagle wyłonila się przede mną ściana wody, doświadczyłem faktu, że jest to największy wodospad Europy.  Poza tym deszcz już padał ale nie z niaba tylko od wodospadu w poprzek. W wodospadzie w sekundęsspada prawie 200 toń wody, a ta rozbryzguje się na boki na kilkadziesiąt metrów tworząc descz.

Dettifoss zsi
Dettifoss ziejący wodą na wszystkie strony

Nieopodal jest dużo mniejszy ale bardziej malowniczy Selfoss.

Selfoss pierwsze ujęcie
Selfoss plujący że skał

ZZ wodospadów ruszyłem a że mną deszcz i zamiast wraz z oddalaniem się od od dwóch wodnych towarzyszy maleć, wzmagał się. Co jakiś czas robił jedynie mały oddech. Kiedy dojechałem do jedynki po dwudziestu paru km dopiero zobaczyłem strugi wody w poprzek tym razem spod kół co bardziej nonszalanckich kierowców. Po doodze spotkalem 2 Belgów jadaxuxjrw przeciwną stronę już od 3-ch tygodni. Rowery mieli pierwsza klasa jednak ja wolę swojego srebrnego mustanga. Zapakowani byli za to po brzegi podobno głównie jedzeniem. Byłem komplernie przemoczony, woda zaczynała chlupać mi już w lewym bucie a druga para ‘suszyła się’ na tylnej. Dlatego jak po ponad 60 km zobaczyłem skręt w drogę 901 i do tego kemlingtza 8 km. Nie wahałem się.

Okazało się, że suszeni ani piecyka nie mieli jednak był ciepły bar a z resztą liczyłem, że sobie poradzę. Tak też się stało. Piecyk był akurat w damskiej toalecie więc udało się buty i ubranie podsuszyć.

Kuchnia była za to pewnym ewenementem. Kryta darnią, z małym, ciemnym okienkiem, bez prądu. Ale zamiast paleniska był piecyk gazowy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *