Dzień siódmy – światłość z cienia.

Siódmego
Prawdziwa islandzka droga

Siódmego dnia Wszechświat wodę zamienił w światło a tedy góry i doliny wypełniły się jasnością.

Dzień siódmy – światłość z cienia Siódmego dnia Wszechświat wodę zamienił w światło   Kiedy zjadłem pod dachem kuchni krytej darnią śniadanie, zapakowałem srebrnego mustanga i nałożyłem podsuszone wczoraj buty, zajrzałem jeszcze na kawę do  ciepłego baru kampingu Möðrudalur. Niektórzy, turyści pomni wczorajszych ulew z podziwem patrzyli na zaparkowanego przed wejściem objuczonego rumaka wysiadając ze swych dobrze ogrzewanych samochodów. To zagadnęli Holendrzy mówiąc, że u nich to się wszędzie na rowerach jeździ, ale nie żeby aż tak.  W barze jeden, też samotny rowerzysta Belg zagadnął o drogę 901, czy jest dobra oczywiście zakładając jej szutrowość. Powiedziałem, że nie wiem czy jest dobra, ale wolę takie od autostrad. Na takich drogach można więcej doświadczyć, są ciekawsze i nie ma tyle samochodów. Prawdziwa Islandia to takie 3 cyfrowe drogi. Pokiwał głową, ale ostatecznie zdecydował się zawrócić do głównej jadynki.  W zamian udzielił mi jeszcze informacji o pogodzie pokazując w smartfonie mapę Islandii i przesuwając palcem po skali czasu zobaczyłem cały wschód i północ przez najbliższe dni pokryty chmurami i deszczem.  Islandię przez jej zmienność poznaje się jednej zanurzając się w niej i doświadczając jej taką jaka  jest a ona odwzajemnia się tym co ma najlepsze. Ruszyłem więc w chmurach, wyboistą drogą 901 pośród kamienistego krajobrazu falującego co jakiś czas spiętrzeniami. Raz pchając rower pod górę 4 km/h to zjeżdżając w dół dziesięć razy szybciej

Zjeżdżając że szczytu jednej takich for nagle w dali zobaczyłem obszar blisko horyzontu cały rozświetlony słońcem. Dolina była już w innym świecie.

Tp ttylko przedsmak tego co mam w lustrzance
Nocleg nad kanionem 20 km przed Egilsstaðir

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *