Kolejnego dnia pojechaliśmy autobusem na północ Chiloé do Ancud. Stąd wyspa połączona jest z kontynentem mostem, większość autobusów odwiedza więc to miasteczko. Miasteczko ciekawe. Łączy trochę chilijski dualizm. Widoki od strony oceanu piękne.

Szliśmy północnym wybrzeżem z zachodu na wschód. Kiedy skończyly się łąki i dzikie tereny zielone, natknęliśmy się na niską, zaniedbaną zabudowę głównie z blachy falistej z widokiem na ocean 🙂

Nie przeszkadzało to jednak wyraźnie wyluzowanym w tym mieście kotom 😉


Idąc jednak dalej na zachód pojawiły się tereny hotelowe, letniskowe i świetnie położony kamping. Pożałowaliśmy, że nie mamy już namiotowego ekwipunku 🙂
